FitOna - klub sportowy dla kobiet

Klubowiczka miesiąca – IX 2021

Historia Marii

“Moja przyjaźń z klubem zaczęła się prawie pięć lat temu.  Stało się to dzięki mojej koleżance Kasi R. Spotkałyśmy się rano. Kasia maszerowała do klubu, a ja po codzienne zakupy. Zaczęłyśmy rozmawiać. Jednym z tematów naszej pospiesznej pogaduszki stał się klub. Kasia zaczęła mnie namawiać, żebym przyszła i żebym spróbowała poćwiczyć. Mówiła, że jest fajnie. Że jest miła atmosfera. Że ćwiczą osoby w różnym wieku. Że można w zasadzie przyjść o każdej godzinie i w każdej chwili włączyć się w cykl ćwiczeń. Że trenerki są miłe i bardzo pomocne, a ćwiczeniom o różnej skali trudności na pewno dam radę. Pomyślałam: a może spróbować…? Z drugiej strony coś mi mówiło: a tak w ogóle, to po co ci to? Jesteś dosyć sprawna fizycznie, dużo chodzisz, nie dyszysz przy byle wysiłku… i takie tam różne dyrdymały przychodziły mi do głowy. Na razie dałam spokój. Po jakimś czasie znowu spotkałam Kasię, która oczywiście szła na ćwiczenia z taką pozytywną energią, że tylko zazdrościć. A że akurat nowy rok był za pasem i jakieś zobowiązanie noworoczne by się przydało, sprawa klubu ożyła na nowo. Postanowiłam, że spróbuję. I tak się stało.

Klub, a raczej klubik (bo tak go nazywam) przypadł mi do gustu od pierwszego dnia. Kameralna atmosfera, czytelne ćwiczenia – na przemian maszyna z układem dowolnym – poczułam że to jest to czego mi trzeba. Zobowiązałam się do przychodzenia 3 razy w tygodniu. I tak w tym postanowieniu trwam do dziś. Nie ma co ukrywać, pandemia trochę  przeszkodziła. Ale jak już klub został otwarty zaczęłam przychodzić ponownie. Później przyszła nowa fala pandemii. Trenerka namówiła mnie, żebym ćwiczyła on-line. Spróbowałam i tak minęło prawie pół roku. Wtedy to zrozumiałam, a właściwie poczułam na własnej skórze, ile straciłam przez tą przerwę pandemiczną. Po pierwszych ćwiczeniach czułam prawie każdy mięsień. Ale teraz już jest wszystko ok. Staram się nadrobić stracony czas.

Co dały mi te wszystkie lata ćwiczeń? Myślę, że przede wszystkim pozwoliły mi utrzymać kondycję i dobre samopoczucie. Nigdy nie zmobilizowałabym się do samodzielnej pracy w domu. Nawet teraz -kiedy wiem co i jak ćwiczyć, przykro się przyznać, ale samodzielnie w domu trudno jest pracować (co innego z trenerką on-line). Musi być ktoś, kto poprawi twoje błędy, pokaże jak poprawnie wykonać ćwiczenia. A do tego jeszcze w niepowtarzalnej atmosferze klubowej. To jest to. Tego się trzymam i polecam!

Pozdrawiam, Maria”

Powiązane posty