"Jak to często bywa do ćwiczeń namówiła mnie koleżanka. Zaczęłam z dużą dozą sceptycyzmu (po nieciekawych doświadczeniach z Klubem Calipso). Jednak po miesiącu byłam wielką fanką ćwiczeń, a przede wszystkim naszych TRENEREK."
"Jak to często bywa do ćwiczeń namówiła mnie koleżanka. Zaczęłam z dużą dozą sceptycyzmu (po nieciekawych doświadczeniach z Klubem Calipso). Jednak po miesiącu byłam wielką fanką ćwiczeń, a przede wszystkim naszych TRENEREK."
"Wcześniej nie miałam czasu na nic. Ale jak się naprawdę chce to można pogodzić wszystko. I tak się zaczęło… Mimo że jestem w połowie drogi to mam już pewne sukcesy: z FitOna gdzieś po drodze zgubiłam 11kg (w 4 miesiące!)."
"Motywujące telefony, treningi online i filmiki przesyłane mailowo sprawiły, że pomimo zamknięcia w domu i ograniczonego ruchu, w górę poszła jedynie odporność. Zauważyłam także, że nawet po najcięższym treningu (z Pauliną!) mam więcej energii i zdecydowanie lepsze samopoczucie."
“Do klubu zapisałam się za namową córki. Któregoś dnia przyniosła mi ulotkę. Zadzwoniłam. Telefon odebrała Marta, która „wzięła mnie w obroty”. Już nie było odwrotu! I tak ćwiczę od dwóch lat i cieszę się, że mogę tu przychodzić po wielu godzinach spędzonych przed komputerem."
"Co dały mi te wszystkie lata ćwiczeń? Myślę, że przede wszystkim pozwoliły mi utrzymać kondycję i dobre samopoczucie. Nigdy nie zmobilizowałabym się do samodzielnej pracy w domu (co innego z trenerką on-line). Musi być ktoś, kto poprawi twoje błędy. A do tego jeszcze w niepowtarzalnej atmosferze klubowej."
"Nie mogę się pochwalić spektakularnym efektem schudnięcia, ale to nigdy nie było moim celem, za to w te wakacje dałam radę chodzić od schroniska do schroniska z ciężkim plecakiem, bez zakwasów i strasznej zadyszki, czyli jest moc, energia i kondycja dzięki FitOna."
"Gdy nie mogę pójść na trening, czuję się niedobrze. Zaczęłam się także interesować zdrowym odżywianiem, drastycznie zmieniłam swoją dietę. Już nie jestem taka, jak trzy lata temu, jestem sprawniejsza, zdrowsza i nawet szczuplejsza! To była dobra decyzja!"
"Na początku moim celem było schudnięcie. Na tym się skupiałam nie myśląc o innych korzyściach. Z czasem zmieniały się moje priorytety. Dzisiaj najważniejsze jest dla mnie utrzymanie przyzwoitej kondycji pozwalającej chodzić na długie piesze wycieczki, jeździć na nartach, pływać kajakiem, a choćby i wchodzić po schodach bez zadyszki."
"Jestem zdrowa, wysportowana – nie garbię się, trzymam brzuch wciągnięty i pośladki podwinięte – to już kontroluje się samo. Z rozmiaru 44/46 wciskam się w sukienki 38/40. Już wchodzę bez zadyszki na trzecie piętro w pracy. No i miło widzieć w oczach mojego młodszego partnera zaskoczenie i podziw jak ćwiczę."
"Z natury jestem fanką wszelkich deserów i leżenia na kanapie z ukochanymi serialami, więc aż strach pomyśleć jak wyglądałoby moje codzienne „pandemiczne” życie, gdyby nie regularna dawka ruchu, wysiłku (oj, bo dziewczyny nieźle nas męczą, ale to takie fajne męczenie) i porządna porcja śmiechu w babskim gronie."